Schliessen
Schliessen

Mam mocną podstawę do pracy

Ewa Ciołek

Pani Ewa pierwszy raz wyjechała do Niemiec we współpracy z Hausengel w styczniu 2009 roku. Ma nie tylko bardzo duże doświadczenie jako opiekunka, lecz także dobrze poznała firmę. Pamięta czasy, kiedy wyjazdy na zlecenia organizowane były zupełnie inaczej. Niezmienne jednak jest zaangażowanie pani Ewy, którą rodziny bardzo cenią za serdeczność i pracowitość. 

Inna organizacja, niezmienna atmosfera 

Nawet nie pamiętam już dokładnie, skąd dowiedziałam się o Hausengel – to było tyle lat temu! Chyba ktoś podał mi numer telefonu, gdy wracałam z Niemiec do domu ze zlecenia, które podjęłam we współpracy z inną firmą.

W tamtych czasach funkcjonował jeszcze hotelik Hausengel. Gdy po raz pierwszy przyjechałam na miejsce, rozmawiała ze mną sama szefowa. Oczywiście bałam się, że stwierdzi, że mój niemiecki nie jest wystarczający, ale na szczęście uznała, że sobie poradzę. Później uczestniczyłam w wielu szkoleniach, dostałam książki, różne pomoce. Mam mocną podstawę do pracy.

W hoteliku można było poznać inne opiekunki. Nieraz, zamiast odpoczywać, siedziałyśmy długo w nocy i rozmawiałyśmy. Rano przychodzili po nas kierowcy i zabierali nas do rodzin. Byli bardzo uczynni i sympatyczni, pomagali z bagażami, troszczyli się, żebyśmy się nie stresowały. Po przyjeździe do rodziny wspierali też w pierwszych rozmowach, co było dla mnie ważne, bo mój niemiecki nie był wtedy jeszcze taki dobry jak dziś.

Bardzo ciepło wspominam tamte czasy, choć w gruncie rzezy – mimo że opiekunki jeżdżą już bezpośrednio do rodzin – w firmie cały czas panuje taka sama atmosfera.

Znałam mało słówek

Moje największe obawy na początku pracy w charakterze opiekunki związane były ze znajomością języka niemieckiego. Wtedy była ona wręcz kiepska. Bałam się, że już na miejscu dowiem się, że mój niemiecki nie jest wystarczający i będę musiała wrócić. Dzisiaj myślę, że mało wtedy umiałam i znałam mało słówek.

Kilkanaście lat temu na porządku dziennym było dzwonienie do Hausengel i dopytywanie o nieznane zwroty. Wtedy przecież nie było tłumaczy w telefonie, a co najwyżej słowniczek w ręku. Niemieckiego uczyłam się też głównie ze słuchu. Nie zawsze było łatwo, bo większość podopiecznych to starsi ludzie, którzy często posługują się gwarą czy dialektem. Niedawno nawet przytrafił mi się taki, który chciał ze mną rozmawiać tylko gwarą. Nieraz wiedziałam, o czym do mnie mówi, ale musiałam stawiać na swoim, żeby używał wobec mnie standardowego niemieckiego.

Zdarzają się też zabawne sytuacje, gdy na przykład coś źle się wypowie. Zazwyczaj jednak przyzwyczajenie się do mówienia po niemiecku na zleceniu to kwestia jednego czy półtora tygodnia.

Mogę liczyć na Hausengel

W trakcie mojej pracy zdarzały się nieprzewidziane sytuacje. Kiedyś zepsuł się autobus, którym miałam dojechać do rodziny. Innym razem, kiedy również podróż się przedłużyła, zastałam drzwi domu podopiecznego zamknięte na cztery spusty. Zawsze mogłam wtedy liczyć na pomoc. Wiem, że w takich momentach, dzwoniąc do koordynatorki albo na numer alarmowy, od razu uzyskam wsparcie.

Niespodziewane sytuacje dzieją się niezależnie od Hausengel, ale koordynatorki bardzo szybko działają. Nigdy nie zdarzyło się, że nie mogłam się dodzwonić do firmy i przez długie godziny byłam zdana sama na siebie. Pomoc uzyskuję błyskawicznie.

Decyzja należy do mnie 

W Hausengel zawsze jest wybór. Koordynatorki nigdy mi nie mówią, co mam robić, nie narzucają niczego w kwestii zleceń. W czasie mojej pracy zdarzyło się, że ze względu na nagłą sytuację musiałam wrócić do Polski. Wszystko zostało bardzo szybko zorganizowane, żeby mi to umożliwić.

Naszym koordynatorkom możemy się zwierzyć, wyżalić. Bardzo cenię ich pracę. Wykonują mnóstwo telefonów w ciągu dnia, a zawsze potrafią wesprzeć, pocieszyć. Słychać, że się uśmiechają i za to należy im się wielki szacunek.

Ważny jest rytm dnia

Raczej nigdy się nie przywiązuję do rodzin. Z doświadczenia wiem, że podopieczni później bardzo przeżywają mój wyjazd, co jest wzruszające, ale przez to staram się zachowywać dystans. Oczywiście trzeba być przyjaznym, życzliwym, uśmiechniętym, ale na zleceniu jestem w pracy i skupiam się na tym, by wykonywać ją jak najlepiej.

Teraz, kiedy nabrałam doświadczenia w opiekuńczym fachu, mogę już nawet mówić o pewnej rutynie. Wszystko jest kwestią wprawy. Na początku zlecenia warto obserwować, jak wygląda sytuacja w domu podopiecznego, a później wprowadzać pewne zasady. Zwłaszcza w przypadku osób z demencją ważna jest regularność i punktualne przestrzeganie pewnego rytmu.

To mi daje satysfakcję

Najbardziej cieszy mnie to, gdy rodzina wystawia mi dobre referencje po zakończeniu zlecenia. Wtedy wiem, że ich opinia jest szczera i że naprawdę są ze mnie zadowoleni. Mnie tego nie muszą mówić, ale ważne, żeby koordynatorki wiedziały, że mają dobrą opiekunkę, która wywiązuje się z obowiązków, wykazuje sumiennością i na pewno poradzi sobie u kolejnych podopiecznych.

„W tej pracy można połączyć miłe z pożytecznym”

Beata Golec, Toporów
Pani Beata Golec pochodzi z okolic Łodzi. Jest szczęśliwą mamą i babcią pięciorga wnucząt. A od ponad 13 lat spełnioną opiekunką seniora w Niemczech. To osoba o bardzo wysokiej kulturze osobistej, sympatyczna, odważna, pracowita i zaskarbiająca zaufanie swoich podopiecznych. Do swojej pracy i ludzi, z którymi pracuje, odnosi się z ogromnym szacunkiem. Wie, czego chce i pewnie realizuje swoje cele zawodowe jak i osobiste.

„Uśmiech podopiecznych jest dla mnie największą nagrodą“

Jerzy Korn, Częstochowa
Praca w opiece wyłącznie dla kobiet? Nic bardziej mylnego! To tylko stereotyp. Zarówno kobiety jak i mężczyźni potrafią być tak samo wrażliwi, empatyczni i pomocni. Płeć w żadnym stopniu nie warunkuje preferencji do wykonywania tego zawodu, ważne są charakter, predyspozycje i umiejętności. I o tym najlepiej świadczy historia naszego bohatera, Pana Jerzego, który od 6 lat zawodowo związany jest z Hausengel.

„Hausengel pracuje dla ludzi"

Rinalda Navickienė, Jurbarkas
"Opieka nad seniorami to praca, która moim zdaniem sprzyja ciągłemu rozwojowi, dużej komunikacji, zainteresowaniu innowacjami, a zwłaszcza rozwijaniu takich cech, jak szczerość, uczciwość, empatia, zrozumienie i wiele innych. Jestem szczególnie szczęśliwa, gdy moje rady pomagają danej osobie w codziennym życiu, gdy bliscy osoby, którą się opiekuję, są wdzięczni lub gdy osoba z demencją obdarzy mnie zaufaniem." Pani Rinalda Navickienė z Jurbarkas na Litwie, z którą firma Hausengel owocnie współpracuje od 2018 r., w taki właśnie sposób rozpoczyna opowieść o swojej podróży w ramach opieki nad osobami starszymi.