Gdzie jest Frau Anneliese?

Audronė Tamulienė, Litwa

Hausengel Audronė Tamulienė

Pewnego słonecznego wrześniowego poranka na nową sztelę wiózł mnie świeżo upieczony taksówkarz, który wcześniej pracował na poczcie. Czas umilaliśmy sobie rozmową i dzięki temu stres związany z nowym zleceniem opadł. Na miejscu powitała mnie córka mojej podopiecznej. W ogrodzie zauważyłam starszą kobietę. Przywitałam się z nią i zapytałam o jej imię. Przedstawiła mi się, podając swoje nazwisko poprzedzone słowem „Frau“. Wybraliśmy się wspólnie do restauracji na obiad. Usiedliśmy na zewnątrz w miejscu z widokiem na rzekę, skąd mogliśmy podziwiać wspaniałą okolicę: kamienne mosty czy pięknie odrestaurowane domy z muru pruskiego, których zostało tutaj odrestaurowanych aż 400.

W ciągu czterech miesięcy mojego zlecenia nie wszystko szło jak po maśle, ale z czasem ułożyło się i dziś mogę wspominać dobre momenty. Ciągle wypytywałam podopieczną o różne rzeczy, chcąc pobudzić jej umysł i ćwiczyć pamięć. Chciałam, żeby zaczęła składać pełne zdania. Zazwyczaj komunikowała się tylko urywanymi frazami… Nie zawsze się udawało, ale wtedy sama zaczynałam opowiadać i z pojedynczych zdań po niemiecku powstawały całe opowiadania: o moim ogrodzie, mojej rodzinie, o mojej ojczyźnie, Litwie. Pokazywałam jej również zdjęcia mojej rodziny, obrazki, dzieliłam się muzyką, którą lubię. I kiedy pytałam, czy jest to dla niej interesujące, w odpowiedzi widziałam radość w jej oczach. Stawała się wtedy bardziej ożywiona, stawiała pytania, komentowała i dziwiła się, jak można pomieścić tyle rzeczy w czymś tak małym, jak telefon komórkowy.

Każdego dnia ćwiczyłyśmy razem w ogrodzie. Każda opiekunka doskonale zna te spacery z rolatorem. Miałyśmy czas, żeby dokładnie przyjrzeć się każdemu kwiatkowi, posłuchać śpiewu ptaków. Ale babcię najbardziej fascynowało niebo – największą przyjemnością było dla niej oglądanie śladów pozostawionych na niebie przez samoloty. Szczęście można znaleźć w małych rzeczach: w zachodzie słońca, kawie z mlekiem pitej na tarasie, zwykłym jajku na śniadanie! Ciepło się robi na sercu, widząc wieczorem szczęście na twarzy babci, kiedy kładziemy się spać i życzymy sobie dobrej nocy i kolorowych snów.

Okna i drzwi do ogrodu są często uchylone, nikomu nie trzeba przypominać, jak ważne jest wietrzenie. Pewnej nocy nie mogłam znaleźć babci. Okna były jak zawsze uchylone. Przestraszyłam się nie na żarty! Nie było jej w kuchni, wyjście do ogrodu było zamknięte. Po gorączkowych poszukiwaniach znalazłam babcię w pokoju gościnnym. Pomieszały jej się dzień z nocą.

Nasze dni były podporządkowane pewnej rutynie: drzemka po południu, kilka programów w telewizji, wizyta na ryneczku, obiad.

Dla każdej opiekunki jest też bardzo ważne, żeby wygospodarować trochę czasu dla siebie. W moim czasie wolnym jeździłam pociągiem do miasta lub do lasu. Fotografowałam i rozkoszowałam się chwilą. Jedno z moich zdjęć zostało nawet opublikowane przez lokalną gazetę! To są moje najmilsze wspomnienia.

Takie wspomnienia ubogacają nasze życie. Jestem wdzięczna za mój los i za wszystkich, których spotkałam na swojej drodze. Najważniejsze są harmonia i życie w zgodzie ze samym sobą i ze światem.

Moje pierwsze zlecenie z Hausengel

Slađana Zečević, Serbia
Z powodów osobistych zdecydowałam pewnego dnia, że pora napisać kolejny rozdział w moim życiu i zacząć przygodę w branży opieki. Jak zacząć pracę jako opiekunka? Do kogo się zwrócić? Pierwszym krokiem było znalezienie odpowiedniej agencji, która troszczy się o opiekunki i oferuje im właściwe wsparcie. Siostra poleciła mi Hausengel, więc zaczęłam szukać informacji o tej agencji w moim mieście, Osijeku. Potraktowałam to bardzo poważnie, bo chciałam poświęcić się tej pracy na serio, tak, żeby wszystkie strony odczuwały satysfakcję i były zadowolone: podopieczni i ich rodziny, agencja, no i oczywiście ja sama! Sprawdziłam Hausengel w internecie i znalazłam wiele pozytywnych komentarzy, podczas gdy inne agencje zbierały nierzadko negatywne opinie od opiekunek. Utwierdziło mnie to w słuszności mojego wyboru. Nie miałam już wątpliwości i skontaktowałam się z Hausengel.

Jak mysz pod miotłą

Laura Bihari, Węgry
Sierpień 2010 był na Węgrzech bardzo upalny, temperatura sięgała nawet do 38 stopni Celsjusza. Ale nie miało to dla mnie większego znaczenia, bo przyjęłam właśnie po dwóch ciężkich miesiącach zlecenie do opieki w Niemczech, we współpracy z Hausengel. Byłam podekscytowana, że będę pracować za granicą.

Niespodzianka w ogrodzie

Marzena Schulz
Już jako dziecko Niemcy kojarzyły mi się pozytywnie. Z zazdrością obserwowałam ludzi, którzy otrzymywali paczki z zachodu i żałowałam, że i ja nie mam za granicą kogoś bliskiego, kto mógłby mnie czymś fajnym obdarować. Z kolei jako dorosła kobieta pracowałam wiele lat w charakterze kelnerki. W swojej pracy często miałam do czynienia z Niemcami, którzy zazwyczaj byli do mnie miło nastawieni, więc takie sytuacje nadal umacniały we mnie zamiłowanie do zachodu.
Któregoś dnia zamarzyla mi się praca recepcjonistki, ale tu wskazana była znajomość języka niemieckiego. Stwierdziłam, że najlepiej byłoby uczyć się języka niemieckiego w jego naturalnym środowisku i czas wyruszyć do Niemiec.