Ważne zmiany w Hausengel

Zawsze na bieżąco z Hausengel | Wpis z dnia 22.03.2018

Hausengel działa w niemieckiej branży opiekuńczej od 2005 roku. W ostatnich latach firma umocniła swoją pozycję na rynku jako jeden z największych oferentów usług profesjonalnej opieki tak ambulatoryjnej, jak i domowej. Od początku roku wszystkie działania grupy przedsiębiorstw zgromadzone zostały pod wspólnym szyldem spółki akcyjnej.

Jest to dość niezwykłe dla przedsiębiorstwa działającego w niemieckim systemie opieki zdrowotnej. Simon Wenz, założyciel i prezes Hausengel Holding AG oraz Juliane Bohl, członek zarządu Hausengel Holding AG, rozmawiają o rozwoju firmy i wyjaśniają specyfikę branży tzw. "opieki całodobowej".

Panie Wenz, założył Pan Hausengel w roku 2005 i od tego czasu odnosi pan w branży spektakularne sukcesy. Jak do tego doszło, że w tak młodym wieku założył Pan firmę w branży opiekuńczej?

Simon Wenz: Koncepcja Hausengel to sprawa bliska mojemu sercu. Tak jak i wiele innych rodzin, tak i moja stanęła nagle przed wyzwaniem zorganizowania dla mojego dziadka godnej opieki w znanym, domowym otoczeniu. Nasza osobista historia stała się dla nas motywacją, żeby podzielić się naszym doświadczeniem i wiedzą z innymi rodzinami w podobnym położeniu, które szukały pomocy w zapewnieniu swoim bliskim kompetentnej i troskliwej opieki, na którą byłoby ich stać. To stworzyło podwaliny Hausengel.

A jak doszło do założenia spółki akcyjnej?

Juliane Bohl: Od momentu powstania nieustannie rozwijamy się, znacznie poszerzyliśmy zarówno zakres naszych usług, jak i ilość oddziałów. Wszystko zebraliśmy pod jednym szyldem Hausengel: opiekę ambulatoryjną (obecnie z 10 placówkami), całodobową opiekę domową oraz inne projekty, jak np. osiedle międzypokoleniowe w Ebsdorfergrund. Poza tym Hausengel zatrudnia już prawie 300 pracowników w 20 europejskich biurach. Utworzenie spółki akcyjnej umożliwiło nam stworzenie bardziej przejrzystych struktur w ramach holdingu jak i dla poszczególnych gałęzi przedsiębiorstwa. To daje efekt synergii pomiędzy pojedynczymi przedsiębiorstwami, pozytywnie wpływa na obszar kosztów i przyczynia się do wzrostu kompatybilności ofert dla rodzin i opiekunów. Źródło naszych pomysłów na kolejne nowatorskie projekty jeszcze długo się nie wyczerpie.

Czy to oznacza odejście od modelu rodzinnego przedsiębiorstwa, jakim był do tej pory Hausengel?

Simon Wenz: Nie, wprost przeciwnie. Przez utworzenie spółki akcyjnej cała struktura firmy stanie się prostsza i bardziej wyraźna. To podkreśli powagę i trwałość naszej firmy. Kolejnym ważnym punktem są ogromne możliwości kształtowania, np. bezproblemowe przenoszenie akcji i możliwość wejścia na giełdę. W kwestii nabywania kapitału i zwiększenia poziomu partycypacji pracowników spółka akcyjna przynosi wiele jasnych korzyści. Nic nie zmieni się w odniesieniu do tradycji, filozofii i wartości naszego rodzinnego przedsiębiorstwa!

Dlaczego zależało Państwu zawsze na samodzielności opiekunek? Są Państwo w tej kwestii raczej osamotnieni w branży?

Simon Wenz: Nieodłącznym elementem opieki domowej jest wspólne zamieszkanie opiekunki z podopiecznym w jednym gospodarstwie domowym. Ponieważ również za godziny pozstawania w gotowości do wykonywania pracy należy się minimalne wynagrodzenie, powstawałyby w związku z tym ogromne koszty, jeśli opiekunka pozostawałaby w stosunku pracy. Dlatego konfrontując tego rodzaju usługi z rzeczywistością, legalne zatrudnienie jest w tym przypadku prawie że niemożliwe do zastosowania. Nawet gdy opiekunka śpi, ale przebywa w domu, musiałaby za ten czas otrzmywać minimalne wynagrodzenie – kogo byłoby stać na pokrycie takich kosztów? Poza tym według najnowszego orzecznictwa ten czas liczyłby się jako regularny czas pracy, tak więc niemożliwym do zachowania byłby ustawowy nieprzerwany czas odpoczynku pomiędzy okresami pracy.

Jak patrzą na to opiekunki z Europy Wschodniej?

Simon Wenz: Również one są świadome malejącego stopnia samodzielności, z którym mamy do czynienia w przypadku umów o pracę czy umów zlecenie. Jest wiele opiekunek, które nie chcą decydować się na ograniczające je zapisy tych umów. Opiekunki życzą sobie elastycznych i negocjowalnych warunków umowy w ramach swojej dzialalności, w której nie podlegałyby poleceniom służbowym. Austria dostarcza na to dowodu: opiekunki mogą tam wybierać czy chcą świadczyć usługi w ramach samodzielnej działalności, czy w wiążącym stosunku zatrudnienia. 95% z nich decyduje się z przytoczonych powodów na samodzielną działalność. Jest dla mnie kwestią bezdyskusyjną, że zachowanie stosunku służbowego w opiece całodobowej nie jest możliwe zgodnie z prawem za mniej niż 5 000 euro miesięcznie. Bez znaczenia jest przy tym czy opiekunka jest zatrudniona w Niemczech, czy innym kraju europejskim.

Ale w przeważającej części tego typu usługi są świadczone poprzez oddelegowanie pracownika, a więc przez zatrudnione opiekunki?

Simon Wenz: To jest błędne przekonanie, że każda oddelegowana osoba jest zatrudniona. Oddelegowane z krajów Europy Wschodniej opiekunki najczęściej nie pozostają w stosunku służbowym w swoim kraju. Najczęściej są one związane polskimi umowami cywilnoprawnymi, takimi jak umowa zlecenie. Opiekunki posiadające umowę zlecenie nie podlegają poleceniom służbowym zleceniodacy. Ich zleceniodawca w kraju (firma delegująca) odprowadza obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne. Często jest to minimalna wysokość składek, chodzi tu o kwoty rzędu około 20 euro miesięcznie. Cały system delegowania jest dla nas mało transparentny, dlatego zawsze skupialiśmy się na samodzielności opiekunek.

W poprzednim roku ogłosili Państwo, że oferujecie również delegowanie? Jak to się ma do powyższego?

Juliane Bohl: Ponieważ stosowane w naszej branży delegowanie jest w swojej istocie oparte o samodzielność opiekunek, stwierdziliśmy, że pasuje to do naszej koncepcji. Poza tym chcieliśmy pozostawić wybór preferowanego modelu samym opiekunkom.

Zaledwie po roku wycofują się Państwo z delegowania, z czego to wynika?

Simon Wenz: Codzienny biznes unaocznił nam, że delegowanie w formie stosowanej w naszej branży, jest dla nas niemożliwe do zaakceptowania. Delegowanie w znacznej większości opiera się na pośrednictwie pomiędzy niemieckimi agencjami, a firmami delegującymi ze Wschodniej Europy. Układ ten bazuje na opłatach prowizyjnych. Zwyczajowo zagraniczna firma delegująca płaci niemieckiemu pośrednikowi pomiędzy 250 a 500 euro miesięcznie prowizji. To prowadzi jednak do tego, że mniej pieniędzy zostaje dla samej opiekunki. Mamy z pełną tego świadomością inne podejście. Ponieważ wiemy, że tylko z dobrymi i zadowolonymi opiekunkami odniesiemy trwały sukces. Jedno jest oczywiste – bez klasycznego prowizyjnego systemu pośrednictwa więcej pieniędzy przypada opiekunce, ponieważ odpada jeden pośrednik, który również chciałby zarobić. Tym samym nasze samodzielne opiekunki otrzymują przeciętnie około 300 euro więcej niż opiekunki oddelegowane. Zdecydowaliśmy się być wiernymi naszym zasadom transparentności i uczciwości, i dlatego wstrzymaliśmy model oddelegowania.

Dlatego też jako jedni z nielicznych rekrutują Państwo opiekunki samodzielnie, nie współpracując z zagranicznymi partnerami. Czy są tego jeszcze jakieś inne powody?

Juliane Bohl: Mamy bardzo wysokie wymagania dotyczące jakości. Dlatego nie chcemy pozostawiać wyboru odpowiednich opiekunek stronie trzeciej. Z własną strukturą za granicą łatwiej i efektywniej jest stosować własne standardy jakości i podejmować środki mające na celu zapewnienie tej jakości. Również kształcenie i dokształcanie naszych opiekunek chcieliśmy powierzyć naszej własnej Akademii, żeby wyznaczać standardy także w zakresie kształcenie opiekunek. Nasze struktury w Europie Wschodniej ułatwiają nam sprawną i osobistą komunikację z opiekunkami w kraju ich pochodzenia.

Oprócz opieki w domowym otoczeniu oferują Państwo także opiekę ambulatoryjną. Również to jest nietypowe.

Simon Wenz: Naszą ambulatoryjną Pflegedienst (niem. służbę pielęgniarską) założyliśmy ponad 10 lat temu. W tamtym czasie mało która ambulatoryjna placówka chciała mieć do czynienia z naszą branżą. Chcieliśmy pokazać, że jest to absolutnie możliwe, że wykwalifikowani pielęgniarze i opiekunowie pracują razem ramię w ramię. Z biegiem lat dostrzegliśmy, że dokładnie takie zazębienie wykwalifikowanego personelu medycznego i opiekunów odpowiada życzeniom klientów: podopieczni i ich rodziny życzą sobie dopasowanej do ich potrzeb kompleksowej opieki we własnym domu. Temu nie jest w stanie podołać jedynie ambulatoryjna Pflegedienst. W drugą stronę jest równie istotne, aby opiekunowie nie byli obarczani medycznymi czynnościami i nie zostali pozostawieni sami sobie ze swoimi odpowiedzialnymi zadaniami.

Jak wygląda Państwa rozwiązanie?

Juliane Bohl: Solidarność z opieką ambulatoryjną jest dla nas bardzo ważna. Nasza wizja to przejęcie przez Pflegedienst większej odpowiedzialności, żeby rodziny podopiecznych nie musiały samodzielnie organizować opieki i za nią odpowiadać. Taką opiekę w domowym otoczeniu dla osób porzebujących mogłyby organizować właśnie oddziały Pflegedienst. Samodzielny opiekun stałby się częścią systemu utrzymania jakości danej służby ambulatoryjnej, przez co jego usługi mogłyby być monitorowane pod względem jakości służby Pflegedienst (przykładowo przez regularne wizytacje). Jest dla nas jasne, że może to fuknkcjonować jedynie dzięki jasnej definicji i rozgraniczeniu świadczeń, jak i solidnemu przygotowaniu zawodowemu opiekunów. Dlatego też razem z wydawnictwem Springer Pflege stworzyliśmy kurs e-learningowy, który można nawet ukończyć z certfikacją niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (IHK).

Z utworzeniem spółki akcyjnej musiała zostać utworzona rada nadzorcza. Jendak już wcześniej mieli Państwo radę doradczą przedsiębiorstwa. Dlaczego?

Juliane Bohl: Tak jak wcześniej wspomniano, Hausengel rozwinął kilka filarów działalności, przez co jest w stanie zaoferować w obszarze opieki domowej najlepsze usługi. We wszystkich obszarach muszą być podejmowane zasadnicze decyzje o dużym znaczeniu dla całego przedsiębiorstwa. Tym ważniejsze jest, by mieć u boku fachowych doradców z różnych dziedzin. Doradztwo może odbywać się poprzez konsultacje, na których wymieniamy doświadczenia z innymi przedsiębiorczymi i doświadczonymi osobami. Rada konsultacyjna może pomóc nam dostrzec to, czego nie widać od środka, a jedynie z zewnątrz firmy, pokazać nowe rozwiązania i zmniejszyć ryzyko podjęcia błędnych decyzji. Poza tym zmusza nas to do uzasadnienia swoich pomysłów, co wspiera realizację skutecznych koncepcji.

À propos przyszłości, jaki jest Państwa plan na przyszłość Hausengel?

Simon Wenz: W czasach coraz większego zapotrzebowania na usługi opiekuńcze, kiedy coraz więcej ludzi korzysta z opieki domowej, a jednocześnie coraz większa grupa osób żyjących samotnie jest zdana na pomoc we własnym domu, naszym celem jest udoskonalać system regionalnej opieki. Oznacza to na przykład utworzenie sieci na poziomie regionalnym, wspieranie obszarów o niekorzystnych warunkach strukturalnych i przede wszystkim połączenie wszystkich zaangażowanych w opiekę stron. Punktem, na którym zawsze będziemy się skupiać jest wzmocnienie opieki ambulatoryjnej. W tej kwestii zawsze pozostajemy otwarci na rozmowy z każdym usługodawcą, publiczną instutucją i innymi podmiotami. Odpowiednie świadczenia w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu – to są potrzeby, o które chcemy zadbać.

Kontakt dla prasy 

Prosimy o kontakt, jeśli chcą Państwo zapisać się do
naszego newslettera prasowego:
PAULINA WITOMSKA
Tel. 0048 695-850-770
E-mail: Paulina.Witomska@hausengel.pl